Uczę angielskiego, więc to normalne, że słyszę to bardzo często.
Martwy… martwy… martwy….
Czasem słucham wypowiedzi kursanta i nagle w jednym zdaniu słyszę kilka razy... „martwy”.
Tylko że nikt nie umarł. Nikt nawet nie mówił o niczym martwym. 😂
Już wyjaśniam 🫢 - wszystkiemu winne jest that, które wygląda jak jedno z najprostszych angielskich słów. A jednak wymowa tego jednego słowa wcale nie jest taka oczywista.
That jest często wymawiane przez Polaków jak dead (martwy) albo dad (tata). Za każdym razem miało być po prostu that (ten, ta, to/ że ).
TH to dźwięk, którego w języku polskim nie mamy. Dlatego nasz mózg bardzo chętnie podmienia go na coś, co już zna. Najczęściej na nasze d.
I jeśli poprawne TH wydaje Ci się dziwne, to mam złą wiadomość: na początku naprawdę będzie dziwne.
💡 Koniuszek języka musi delikatnie wyjść między zęby. Przy that spróbuj jednocześnie pomyśleć o naszym d, ale nie cofaj języka za zęby.
W ten sposób powstaje dźwięk, który słyszysz między innymi w that, they, this, those, there, though.
Ale tutaj pojawia się drugi problem, o którym mówi się zdecydowanie rzadziej.
🔥 THAT nie ma w środku naszego polskiego „e”. Mamy tam dźwięk /æ/, czyli ten sam, który pojawia się w cat, bad, man, apple.
NAJCZĘSTSZE BŁĘDY:
✗1 Jeżeli TH zamienisz na nasze d, a do tego /æ/ przeczytasz jak zwykłe polskie e, that zaczyna brzmieć podobnie do dead, czyli „martwy”.
✗2 A jeśli samogłoska zostanie bardziej zbliżona do /æ/, ale początek nadal będzie naszym d, czasem that może zabrzmieć dla rozmówcy bardziej jak dad. Czyli zamiast „że” albo „to” pojawia się nam tata.
WSKAZÓWKA: Przy /æ/ otwórz usta trochę szerzej i opuść żuchwę. Nie rób z niego naszego krótkiego „e”. Możesz najpierw przećwiczyć kilka słów: cat, bad, man, that, a dopiero później wrócić do całego zdania.
Może się właśnie zastanawiasz i myślisz: "Coś mi tu nie gra"... Angielski oczywiście nie mógł nam zrobić tego aż tak łatwo. 😉 Bo mamy dwa rodzaje TH.
W słowach that, they, this, those mamy TH dźwięczne. Możesz sobie na początku pomagać naszym d, pamiętając jednak, że język znajduje się między zębami.
A w słowach think, three, thank, Thursday mamy drugie TH, bezdźwięczne. Ustawienie języka jest bardzo podobne, ale tym razem nie używasz głosu. Po prostu wypuszczasz powietrze.
Ten dźwięk może przypominać nasze f i właśnie dlatego wiele osób zaczyna w tę stronę uciekać.
Tylko znowu pojawia się ten sam problem. Jeśli zamiast three powiesz free, nie zmieniłeś tylko akcentu. Zmieniłeś słowo.
three = trzy // free = wolny / darmowy
I to jest dla mnie granica, przy której naprawdę warto popracować nad wymową.
Dobra wymowa nie oznacza pozbycia się polskiego akcentu.Dobra wymowa nie zniekształca komunikatu.
Chodzi o to, żeby sposób, w jaki wymawiasz słowa, nie zmieniał tego, co chcesz powiedzieć.
Ale teraz najważniejsze.
Możesz wyrzucić cały ten post do kosza, jeśli przez myślenie o TH, języku, zębach i /æ/ zaczniesz bać się odezwać.
Jeżeli zmagasz się ze stresem albo barierą przed mówieniem, to na pierwszym miejscu nie stoi idealna wymowa. Na pierwszym miejscu stoi mówienie.
Więc zanim zamkniesz tego maila – powiedz głośno: cat, bad, man, that. A potem całe zdanie: I know that... Nieważne, czy usłyszysz w nim martwego, tatę, czy w końcu poprawne that. Liczy się to, że spróbujesz. 😉
Do napisania,
Sara Duda